Daniel Obajtek w Wyszkowie o lekarzach, biznesmenach i PiS-ie
Spotkanie cieszyło się dużą frekwencją. Obajtek od pierwszych minut nie ukrywał, że temat będzie trudny dla zwolenników partii.
PiS mówi za dużo o Tusku - otwarcie spotkania
Daniel Obajtek przekonywał, że Prawo i Sprawiedliwość zbyt często koncentruje się na krytyce obecnego premiera. "Jeździmy na spotkania i mówimy tylko i wyłącznie, co źle zrobił. To już naprawdę nie ma sensu" - mówił europoseł.
"Mamy cały czas potwierdzać, że jest to największy niemiecki patriota, będący chwilowo premierem w Polsce? No nie" - kontynuował. Dodał, że premier "ma odwagę mówić, że polskość to obciach, że liczy się Unia Europejska, jej interesy, nie interesy polskie".
To było ostrzeżenie dla zwolenników. Obajtek zapowiedział, że spotkanie będzie o konkretach, nie o powtarzaniu znanych wszystkim argumentów przeciwko obecnej władzy.
Media i repolonizacja - wielki grzech prawicy
"Prawda jest taka, że większości mediów w Polsce, i to jest wina naszej prawicy, nie byliśmy w stanie zreformować. To jest wielki żal, że nie zrobiliśmy repolonizacji mediów. To jest grzech, który pokutuje do tej pory" - mówił były prezes Orlenu.
Sukcesy gospodarcze Orlenu niezauważone przez media
Obajtek przypomniał osiągnięcia z okresu zarządzania państwowym koncernem. "Zarobiliśmy 90 miliardów, wybudowaliśmy rurociąg łączący Polskę i Norwegię, zwiększyliśmy 100% wydobycie gazu, uniezależniliśmy się od Rosji" - wyliczał.
"Inwestowaliśmy w detal, inwestowaliśmy w petrochemię, zaczęliśmy się rozwijać w zakresie polityki atomowej, jeżeli chodzi o małe reaktory atomowe. I co z tego?" - pytał retorycznie.
"Media przekazywały to, jakbyśmy dokonywali zdrady gospodarki polskiej, jakbyśmy niszczyli polską gospodarkę" - dodał były szef Orlenu z wyraźną frustracją.
Zmiana prawa prasowego konieczna
Europoseł mówił o konieczności zmiany prawa prasowego. "Nie może być tak, że media bezkarnie kłamią, niszczą ludzi, bo dziś to również jest zbrodnia wizerunkowa" - przekonywał.
"Proszę tego nie mylić z cenzurą. To jest odpowiedzialność za słowo. I to jest wolność. Jak nie ma odpowiedzialności, nie ma wolności" - dodał Daniel Obajtek, próbując rozwiać obawy przed ograniczeniem wolności prasy.
Służba zdrowia wymaga gruntownej przebudowy systemu
"Tu jest wina wszystkich ekip politycznych. Bo nawet ludzie, którzy uprawiają rolę, wiedzą, że nie wsypuje się ziemniaków do dziurawego worka" - dodał, używając prostego porównania.
Pięć lat pracy dla państwa po studiach
"Nie jest tak, że lekarz ma nie zarabiać, że ma nie zarabiać pielęgniarka. Ale jeżeli studiujesz za pieniądze państwa polskiego, to odrób na rzecz państwa polskiego 5 lat" - przedstawił swoją propozycję europarlamentarzysta.
"A nie, że idzie to z waszych podatków, a ten po 5 latach pakuje się i pracuje za granicą. Kto studiuje prywatnie, ma prawo robić to" - tłumaczył logikę swojego rozwiązania.
Zakaz prowadzenia prywatnej praktyki dla lekarzy w państwowych szpitalach
"Niech lekarz zarabia, ile chce, ale albo jest w państwowej służbie zdrowia, albo w prywatnej. Część kolejek jest sztucznie generowanych" - przekonywał Obajtek.
"Po co mam przyjąć 10 ludzi w szpitalu, jak mogę przyjąć 3, a reszta trafi do mojej prywatnej praktyki?" - zadawał retoryczne pytanie, ilustrujące problem konfliktu interesów.
"Jak zarządzałem firmą, to miałem kontrakt, a w nim pisało jak byk, że nie mogę prowadzić działalności konkurencyjnej. To dlaczego lekarz, pracując w państwowej służbie zdrowia, ma jeszcze 3 inne umowy?" - pytał europoseł.
"Nie może tak być, bo nigdy służby zdrowia nie zreformujemy. Albo w polityce będziemy twardzi, albo będziemy miękiszonami" - podsumował swoje stanowisko.
Państwo ma leczyć, nie rynek
"Nie uważam, że służba zdrowia powinna być prywatna, bo wtedy rachunek ekonomiczny będzie się liczył, a nie interes pacjenta" - podkreślił były szef Orlenu.
"Obowiązkiem państwa jest państwa leczyć. Nie dajcie się nabrać jakiejś rzekomo prawicowej organizacji, która mówi, że służbę zdrowia trzeba sprywatyzować, że uczelnie też mają być prywatne. To nie jest prawica" - ostrzegał zwolenników Prawa i Sprawiedliwości.
Gospodarka i rotacja kadr w spółkach skarbu państwa
"Wybieramy do spółek miękiszonów i wymieniamy ich w ciągu roku 3 razy. Nawet wariat by tej presji nie wytrzymał" - mówił były prezes Orlenu.
Siła polityczna kluczem do skutecznego zarządzania
"W Orlenie byłem jednym z najdłużej zarządzających prezesów i miałem siłę polityczną. Jak mi się ktoś nie spodobał, to mogłem go wyrzucić na zbity pysk. Dlatego ta firma szła do przodu" - mówił bez owijania w bawełnę.
"Państwo powinno chronić osoby, które podejmują decyzje. W spółkach brakuje nam menadżerów, którzy będą podejmować decyzje" - dodał europoseł.
"Teraz przychodzi jeden za drugim i zaczyna od pisania nowej strategii, płaci miliony za strategię, która niczym się nie różni od poprzedniej" - krytykował obecną praktykę zarządzania spółkami skarbu państwa.
Prywatny biznes ucieka z Polski
"Polacy mają potężne zasoby finansowe, tylko nie mają warunków, żeby inwestować w Polsce. Państwowy biznes zabiera im tlen" - przekonywał Obajtek.
"Prywatny biznes uchodzi z Polski. Błyskawicznie trzeba wykorzystać potencjał prywatnych polskich firm, zachęcić do inwestowania wspólnie ze spółkami skarbu państwa" - apelował europarlamentarzysta.
"Nie dajcie się zrazić do polskiego prywatnego biznesu" - dodał były szef Orlenu, broniąc krajowych przedsiębiorców.
Program SAFE to łatanie budżetu, nie modernizacja armii
Europoseł ostro skrytykował program SAFE. "Wierzycie, że pieniądze z SAFE są na modernizację wojska i armii?" - pytał zebranych.
"Ta banda durni wymyśliła SAFE, bo chce w ciągu 3 lat skorzystać z pieniędzy. Nie kontynuuje programu do uzbrojenia, tylko chce zmieniać: inny sprzęt, inne kraje" - nie przebierał w słowach.
"Czy przez 3 lata jesteś w stanie wynegocjować, żeby w Polsce powstały fabryki? Zaraz staną jacyś lewacy na działce, bo żuczka znaleźli. To poprawianie topiącego się budżetu w państwie" - tłumaczył swoją krytykę programu.
Młodzi w PiS i przyczyny utraty władzy - dyskusja z wyborcami
"Czy wy nie macie mądrzejszych i młodszych, żeby wysyłać do telewizji?" - zapytał jeden z uczestników spotkania.
"Czasami wyrzuciłbym telewizor, jak słucham niektórych moich kolegów" - przyznał szczerze Daniel Obajtek.
Zakochaliście się w sobie - ostry zarzut wyborcy
"Dlaczego straciliśmy władzę? Trochę zakochaliście się w sobie. Młodzi nie mają nic do gadania w PiS-ie. Tak samo w wyborach samorządowych. Wiadomo, że decyzje podejmuje kilka osób. Przydałoby się więcej demokracji" - mówił jeden z mieszkańców.
"To pan uważa, że 20-latkowie powinni być wiceministrami?" - zapytał Daniel Obajtek, broniąc struktury partii.
"Połowa posłów PiS ma poniżej 50. roku życia. Oddaliśmy władzę, bo rozwijaliśmy kraj gospodarczo i nie podobało się to Niemcom, Unii Europejskiej i zrobili wszystko, żebyśmy w tym kraju nie rządzili" - przekonywał europoseł.
"Zablokowali środki z KPO, które później poszły na jachty. Za czyich czasów powrócono do starego wieku emerytalnego? Macie 13. i 14. emeryturę?" - wyliczał osiągnięcia poprzedniego rządu.
Daniel Milewski jako przykład młodego w PiS
Przedstawicielem młodego pokolenia w Prawie i Sprawiedliwości jest 36-letni Daniel Milewski, który w okręgu zdobył poselski mandat, startując z ostatniego miejsca.
"Czy widzieliście tu Tuska? Kosiniak-Kamysz był? Czarzasty? Hołownia jako kaznodzieja może był" - pytał parlamentarzysta, zwracając uwagę na nieobecność polityków konkurencyjnych partii.
"Dla nas to kolejny cykl spotkań z państwem, mieszkańcami, wyborcami. Każdy mógł tu przyjść. Jesteśmy otwarci na rozmowę, nie boimy się tego" - podkreślił poseł PiS.
"Chcemy was słuchać, rozmawiać, dyskutować, nie zgadzać się czasem" - dodał Daniel Milewski, akcentując otwartość na dialog.
Rozłam PiS byłby korzyścią dla Donalda Tuska
"Rozłam jest nikomu niepotrzebny. Jakikolwiek podział PiS-u jest niewłaściwy, z korzyścią dla Donalda Tuska" - przekonywał zebranych były prezes Orlenu.
Te słowa padły w kontekście spekulacji medialnych o możliwych podziałach w partii. Daniel Obajtek jasno dał do zrozumienia, że każda próba rozłamu będzie grała na rękę obecnej władzy.
Osiem lat niszczenia nie złamało Obajtka
"8 lat mnie niszczyli i kopali. Czy zszedłem ze swojej drogi? No nie. Dlaczego jeżdżę po kraju? Żeby nigdy ta hołota nie myślała, że jestem na łopatkach. Nigdy mnie nie zaszczują" - mówił były szef Orlenu o presji, jakiej był poddawany.
Te słowa spotkały się z aplauzem zebranych w Bibliotece Miejskiej w Wyszkowie.
Nie ma żadnej odpowiedzialności i wizji u obecnej władzy
"Nie ma żadnej odpowiedzialności i wizji. Mieliśmy i mamy różnych kolegów. Lepszy, gorszy, leniwy, bardziej pracowity. Każda formacja ma różnych ludzi" - mówił Daniel Obajtek.
"Ale żaden mój kolega z Prawa i Sprawiedliwości nie podniósł ręki na polską gospodarkę i nie kierował się tylko kwestią Berlina" - podsumował europarlamentarzysta, podkreślając różnicę między obiema ekipami rządzącymi.
Spotkanie w Wyszkowie - podsumowanie
Tematyka była szeroka - od reformy służby zdrowia, przez gospodarkę i media, po wewnętrzne sprawy Prawa i Sprawiedliwości. Ton wypowiedzi był bezpośredni, czasem ostry, ale zawsze konkretny.
Były prezes Orlenu nie unikał trudnych tematów. Przyznał błędy prawicy, skrytykował swoich kolegów z partii, ale też jasno określił kierunek, w którym jego zdaniem powinna pójść partia.
Dla zwolenników Prawa i Sprawiedliwości było to spotkanie, które pokazało, że politycy są gotowi do trudnych rozmów. Dla przeciwników - kolejny dowód na kontrowersyjność postaci byłego szefa Orlenu.










