Wrak parowca pod Bojanami. Bug pokazuje go tylko czasem
Przy niskim poziomie wody Bug odsłania niepozorne fragmenty metalu. To pozostałości około 40-metrowego parowca. Leżą pod Bojanami, naprzeciwko Płatkownicy. Rzeka pokazuje je na krótko, a potem znów przykrywa swoją wodą.
Gdzie leży wrak i kiedy można go zobaczyć?
Wrak znajduje się na wysokości Bojan w gminie Brok. Jest po drugiej stronie rzeki względem Płatkownicy. Miejsce leży na granicy Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego.
Nie jest to atrakcja dostępna przez cały rok. Widoczność zależy od stanu wody. Przy suszy metalowe elementy wystają wyżej. Przy wysokim poziomie Bugu mogą zniknąć całkowicie.
Okoliczni mieszkańcy i wędkarze znali wrak od dawna. Większe zainteresowanie pojawiło się podczas suszy w 2015 roku. Nad rzekę przyjeżdżały wtedy dziesiątki osób. Niektórzy przybyli z odległych miejscowości.
O historii statku pisał Andrzej Mierzwiński w artykule „Dzieje jednego parowca”. Tekst pomógł uporządkować lokalne przekazy i pytania dotyczące pochodzenia jednostki.
Planujesz dojazd w okolice Broku?
Najpierw sprawdź położenie Bojan i Płatkownicy. Mapa nie pokaże poziomu wody, ale ułatwi zaplanowanie trasy i bezpiecznego punktu obserwacji.
To był bocznokołowiec, nie zwykła łódź
Wrak jest pozostałością bocznokołowca. Taki statek miał duże koła łopatkowe po obu stronach kadłuba. Koła obracała maszyna parowa. Parę dostarczał do niej kocioł.
Ten napęd różnił się od współczesnych silników śrubowych. Koła pracowały na otwartej burcie. Były dobrze widoczne z brzegu i nadawały jednostce charakterystyczny wygląd.
Mazowiecki Zespół Parków Krajobrazowych opisuje wrak jako dawny polski statek pasażerski. Oznacza to, że początkowo mógł służyć do przewozu podróżnych. Nie należy jednak dopisywać mu parametrów, których nie potwierdzają źródła.
Parowiec jest pamiątką epoki, w której rzeka była ważnym szlakiem transportowym. Podróż Bugiem wyglądała wtedy inaczej niż dzisiaj. Statek, kocioł i koła łopatkowe tworzyły cały system wymagający stałej obsługi.
Co wiadomo o zatonięciu parowca?
Według jednej z hipotez podczas pierwszej wojny światowej jednostkę przejęli Rosjanie. Mógł być wtedy używany do transportu wojskowego. Cywilne parowce wcielano wówczas do rosyjskiej flotylli.
To nadal hipoteza, a nie pewny opis służby statku. Autorzy opracowania archeologicznego opublikowanego w 2024 roku datują zatonięcie na 1915 rok.
Opis parku wiąże koniec parowca z odwrotem Rosjan. Według tej wersji statek mógł zostać ostrzelany albo wejść na mieliznę. Nie udało się jednak ustalić dokładnego przebiegu ostatniego rejsu.
W tym miejscu trzeba zachować ostrożność. Nie ma podstaw, aby przedstawiać jedną wersję jako rozstrzygniętą. Stanowisko wraku, ślady konstrukcji i źródła historyczne pozwalają budować scenariusze, ale nie zamykają sprawy.
Dlaczego próby wydobycia nie przyniosły finału?
W maju 2006 roku próbę podjęła warszawska firma ratownictwa wodnego RAKO. Zamiar udaremnił wyjątkowo wysoki poziom wody.
Do wraku wracano także później. W 2014 roku pracowali przy nim archeolodzy. Rok później publicznie mówiono o planach wydobycia.
„Wciąż trwają prace wydobywcze. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku uda się wydostać cały parowiec z wody”.
— Hanna Pilcicka-Ciura, Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich, wypowiedź dla „Faktu”, 2015 rok
Samo podniesienie konstrukcji nie rozwiązałoby problemu. Zachowane elementy trzeba byłoby zabezpieczyć i zakonserwować. Potrzebne byłoby także miejsce przechowywania lub ekspozycji.
Przy zabytku tej wielkości to poważne przedsięwzięcie. Wymaga pieniędzy, planu i zaplecza. Autorzy publikacji w „Internet Archaeology” wskazywali, że nie należy ponawiać wydobycia bez zapewnienia środków na konserwację i przechowywanie.
Najważniejsze pytanie nie brzmi wyłącznie: jak wyciągnąć wrak z Bugu? Trzeba też ustalić, co stanie się z nim później.
Zagadka nazwy: „Mazur” czy tylko część kotła?
W 2015 roku informowano o tabliczce z nazwą zakładów Schichaua w Elblągu i datą 1895. Znalezisko dawało nadzieję na identyfikację jednostki.
Badacze żeglugi Waldemar Danielewicz i Jan Bartelski wiązali oznaczenie kotła z parowcem „Mazur”. Ta wersja ma jednak słaby punkt.
W „Dniu Pomorskim” z 21 września 1932 roku pojawiła się wiadomość, że „Mazur” przypłynął z Warszawy do Torunia, a następnie wyruszył w drogę powrotną. Statek o tej nazwie nadal pływał.
Nie pasuje to do wersji o jednostce leżącej pod Bojanami od 1915 roku. Możliwe, że chodziło o dwa różne statki o tej samej nazwie.
Istnieje też inne wyjaśnienie. Kocioł z „Mazura” mógł zostać przełożony do innego statku. Tabliczka opisywałaby wtedy historię urządzenia, nie nazwę wraku. To hipoteza, a nie rozstrzygnięcie.
Jak oglądać wrak bez ryzyka?
Najlepiej traktować to miejsce jak stanowisko historyczne, a nie kąpielisko. Zniszczona konstrukcja może mieć ostre krawędzie i niestabilne elementy. Nie należy na nią wchodzić ani próbować przesuwać metalu.
- Sprawdź poziom Bugu przed wyjazdem.
- Zachowaj bezpieczną odległość od odsłoniętych fragmentów.
- Nie schodź do wody bez pewności co do dna i nurtu.
- Nie zabieraj żadnych elementów konstrukcji.
- Uszanuj przyrodę Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego.
Wrak parowca pod Bojanami pozostaje niezwykłą pamiątką dawnej żeglugi. Jego nazwa i dokładny koniec nadal wymagają ostrożnej interpretacji. Jedno jest pewne: to Bug decyduje, kiedy ponownie pokaże swoją atrakcję.
Zaplanuj obserwację rozsądnie
Potraktuj wizytę jako spokojny postój terenowy. Mapa pomoże trafić w okolice, ale o widoczności wraku zdecyduje poziom rzeki.






