Historia pułtuskiego kolarstwa - Jak rowerzysta musiał się ukryć przed koniem
Rowerzysta miał obowiązek zejść z roweru i ukryć się przed wzrokiem konia. Nie, to nie żart z internetu. To realia ruchu rowerowego w Pułtusku sprzed ponad stu lat. Jeździłem dziesiątki tras po Mazowszu, ale żadna nie dała mi takiego punktu odniesienia jak ta historia. Kiedy dziś mkniemy szosą pod Pułtuskiem, mało kto pamięta, że na tych samych drogach ponad wiek temu cykliści musieli zjeżdżać na pobocze, chować pojazd i czekać, aż koń przejdzie. Regulamin z 1912 roku to nakazywał.






